500 plus. Masz już strategię?

Jak najlepiej zagospodarować pieniądze z programu 500plus? Na wódkę, papierosy, ewentualnie na paliwo. Pewnie, że tak! Przy czym, dotyczy to perspektywy Ministerstwa Finansów, bo poprzez akcyzę i VAT wówczas większość pieniędzy natychmiast do krajowego budżetu wróci. No, ale zakładam, że Ty masz jednak inne cele. I raczej to nimi się kieruj 😉

Jeśli dotąd nie przykładałeś specjalnej wagi do świadomego zarządzania pieniędzmi, to teraz nie ma zmiłuj. Właśnie teraz masz niepowtarzalną okazję, by w Twojej rodzinie zaistniało coś takiego jak polityka finansowa. Zacznij właśnie od tej „pińcety”: określ główne cele, pomyśl (i przelicz!) jak je osiągnąć w ramach tego budżetu i dopilnuj by w sposób optymalny faktycznie je zrealizować. A więc, do dzieła: określ swoją strategię!

pexels-photo-61129Myślę, że nietrudno zdefiniować bardzo wiele zacnych i pożytecznych z perspektywy dzieci i całej rodziny sposobów wykorzystania tych dodatkowych środków. Zdrowie, nauka, rozwój, sport, turystyka, poprawa warunków bytowych, odłożenie pieniędzy na studia i/lub start dzieciaków w dorosłe życie  – można by długo wymieniać, ale jedno jest pewne: na wszystko nie wystarczy. Policz więc dobrze, zanim zaczniesz wydawać!

Wbrew krążącym tu i ówdzie opiniom wcale nie uważam, że wydawanie tych dodatkowych pieniędzy na bieżąco musi być koniecznie złe, a oszczędzanie na start dzieci w dorosłość zawsze jest dobre. Nie, to i to można zrobić i głupio i mądrze. O głupich pomysłach pisałem już tu i dotyczyły głównie nietrafionych form oszczędzania. To w takim razie, co ma szanse być mądre? Jak na to patrzę?

Na sam początek rzecz tak oczywista, że aż trochę wstyd o tym pisać. Ale niech będzie: popatrz na ten dodatek przez pryzmat całej rodziny. W szczególności, absurdem byłoby wskazywanie, któremu dziecku kasa się należy, a któremu nie (bo ma pecha, że urodziło się pierwsze). W takim razie, niech w dyskusji uczestniczą wszyscy członkowie rodziny, ewentualnie z wyłączeniem tych nieumiejących mówić 😉 Ostateczne decyzje sugerowałbym zostawić jednak dorosłym.

Co więcej, warto aby owa „pińceta” (traktuj to określenie jako odpowiednią wielokrotność 500zł, która zasili budżet Twojej rodziny) otrzymała naklejkę „tylko do zadań specjalnych”.

Nie da się? Da się. Jakoś do tej pory Twoja rodzina funkcjonowała, czyż nie? Może biednie, może na coś brakowało, ale jakoś codziennie Słońce wstawało na wschodzie i znikało na zachodzie. Życie się toczyło.

Jakie mogą być te „zadania specjalne”? Właściwie to wszelakie. Bylebyś świadomie i możliwie precyzyjnie je określił i przypilnował, by nie rozeszły gdzie indziej, z pominięciem ustalonego celu. Jeśli wyznaczysz te zadania na spokojnie, w sposób odpowiedzialny, to na pewno dobrze przysłużą się Twojej rodzinie.

Nie przesadzaj też ze sztywnością planu. Przykładowo: chcesz kupić dziecku rower i rezerwujesz na to środki. Tymczasem Twój dobry znajomy, którego dziecko akurat z takiego wyrosło, właśnie oferuje Ci takowy za darmo. Wtedy, przy założeniu że ten rowerek nam odpowiada, może nie warto się upierać przy pomyśle „mimo wszystko kupię nowy, bo i tak mam na to kasę”. Skup się na zrealizowaniu postawionych priorytetów,  ale przy tym nie unikaj dobrych okazji na zrobienie tego możliwie niskim kosztem. Takie podejście da możliwość dokooptowania kolejnego celu – np. czegoś na dłuższą perspektywę. Czegoś istotnego,  co z powodu braku kasy nie mieściło się wcześniej na liście.

 

Kilka konkretów jednak podam:

1. Absolutny priorytet: jeśli przed startem programu miałeś wysokoprocentowe długi (chwilówki, pożyczki gotówkowe itp., właściwie wszystko mające ponad 10% odsetek w skali roku), to „pińcetą” go systematycznie nadpłacaj, oczywiście w takiej formie w jakiej jest to możliwe. Pieniądze z „pińcety” wpłacane na spłatę starego długu bezwzględnie traktuj jednak jako „wewnętrzną pożyczkę”. Po spłacie kredytu, systematycznie oddaj rodzinie, co jej w ramach „pińcety” należne. Nie muszę też chyba dodawać, żeby zrobić absolutnie wszystko by międzyczasie nie wpakować się w kolejny kredyt gotówkowy, bo będzie to błędne koło.

Dlaczego to takie ważne? Ostatecznie, liczy się przecież pieniądz w rodzinie. A mało co drenuje pieniądze z budżetu rodzinnego w bardziej bezsensowny i znaczący kwotowo sposób niż odsetki z jakiejś „chwilówki”. Nie mówiąc o tym, że spłacając kredyt likwidujemy źródło potencjalnego stresu, to też ważne dla całej rodziny, bezcenne wręcz.

2. Bieżący rozwój rodziny: Jeżeli to twardy brak kasy jest powodem dla którego nie zapisałeś dziecka na wymarzony obóz kajakarski lub musiałeś wypisać go z ulubionych zajęć karate czy angielskiego, to teraz masz okazje wesprzeć te aktywności. Ba, nawet sam zapisz się na angielski, jeśli widzisz, że dzięki temu poprawisz realnie swoje szanse na lepszą pracę! Dołóż jednak wszelakich starań, by możliwie dużo z tych kosztów zmieścić to w normalny budżet. A pomimo zwiększonych możliwości nie trać przy tym wszystkim  rozsądku i zdrowego balansu między wydatkami. Jeśli dotąd nie było pieniędzy na żadne hobby dla dziecka, to może teraz da się znaleźć tańszy w uprawianiu sport od nurkowania (które z pewnością jest niezwykle ciekawym zajęciem)?

3. Patrz w przyszłość. Studia dzieci,  ich start w dorosłość. Generalnie wiek 18-23 może wymagać jakiegoś finansowego wsparcia. Warto o tym pomyśleć. Student na utrzymaniu kosztuje więcej niż licealista, a na studentów pieniędzy w programie nie przewidziano. Pamiętaj o tym, by nie przeżyć potem szoku.

 

Skupmy się teraz na punkcie trzecim. Warto, by coś na niego zostało, choćby część „pińcety”. Zanim zdecydujesz na jakąś konkretną formę oszczędzania zastanów się:

– Ile masz czasu do rozpoczęcia wypłat?

– Czy w momencie, kiedy będziesz wypłacał środki Ty lub Twoja druga połowa będziecie mieli 60 lat lub więcej? (to ważne, bo możesz wówczas skorzystać IKE lub IKZE i oszczędzić na podatkach!)

– Jaki typ wypłat przewidujesz: jednorazowy, w ratach? Jeśli w ratach, to przez jaki okres (np. by dofinansować studia kolejnych dzieci?)

– Jak oceniasz swoją skłonność do ryzyka? Chcesz przede wszystkim ochronić gromadzone oszczędności przed inflacją, czy jesteś zaryzykować część środków dla szansy na większe zyski?

– Jak bardzo chcesz się angażować w zarządzanie środkami na bieżąco?

Weź też pod uwagę, że program może w międzyczasie zniknąć (jeśli nawet nie całkowicie, to kto wie: może kiedyś pojawi kryterium dochodowe także na młodsze dzieci i może już się nie załapiesz?)

 

A co konkretnie polecam? Polecam spokój. Zanim przemyślisz i zdecydujesz się na jakiś konkretny pomysł i konkretny produkt finansowy – trzymaj kasę na oddzielnym koncie, które jest darmowe, bezproblemowe w obsłudze  i daje jakiś procent. Zresztą, jakąś część pieniędzy na takim koncie możesz trzymać dłużej, nic złego się nie stanie (szczególnie przy atrakcyjnych odsetkach).

Z aktualnie dostępnych znanych mi ofert, za najlepszą uważam

Lokatę Bezkarną w BGŻ Optima. Dobra, prosta oferta. 3-miesięczna lokata na 3.2%, którą możesz zerwać wcześniej z utrzymaniem naliczonych odsetek bez żadnych kar i kosztów. Po tych 3 miesiącach możesz korzystać z nieźle oprocentowanego rachunku oszczędnościowego.

Jeśli uważasz, że to dobry pomysł także dla Ciebie – kliknij proszę w poniższy baner, by przejść na stronę banku, gdzie będziesz mógł załatwić formalności. Wchodząc poprzez powyższy link dasz mi szansę na uzyskanie drobnej prowizji niezbędnej do rozwoju bloga – dzięki!.


Przy czym pamiętaj, że każdą decyzję finansową musisz podjąć sam i sam za nią odpowiadasz. To, że ja szczerze polecam to konto (w funkcji skarbonki), nie daje 100% gwarancji, że i Ty też będziesz z niego zadowolony. Dla formalności:

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

 


Docelowa strategia oszczędzania? Tak, ja już mam swój pomysł. Opisuję to tu. Ale o swojej strategii pomyśl najpierw sam, na spokojnie. Nie chcę, byś się zbytnio się mną sugerował;)

Ale od pomysłu do realizacji niech upłynie trochę czasu, bo trafne spontaniczne decyzje w kwestii doboru produktów finansowych zdarzają się rzadko, szczególnie gdy bazujemy tylko na informacjach z reklam.  Nie warto ryzykować.

Później, jeśli zechcesz, będziesz mógł skonfrontować Twój koncept z moim. Ostatecznie pamiętaj – nie ma innych osób odpowiedzialnych za sposób gospodarowania domowymi pieniędzmi (czy tymi z „pińcety”, czy innymi) – tylko Ty!

Pozdrawiam


Moja strategia na 500+.

Tu dowiesz się jak nie robić sobie krzywdy uczestnictwem w 500+.

A tu, jak wiele możesz zdziałać przejmując finansowe sprawy we własne ręce.


 

 

 

5 komentarze

  • Nasze dzieci nawet nie wiedzą że dostają takie pieniądze (tzn. jedno z nich). Pieniądze miałyby być przeznaczone na dzieci i tak też spożytkowane – głównie ciuchy, rzeczy do szkoły, jakiś wyjazd, jakaś restauracja raz czy dwa w miesiącu i praktycznie 500 zł nie ma…

  • Ewa

    Patrząc z perspektywy francuskiej: tutaj też na pierwsze dziecko jest limit zarobków. Na dwoje dzieci już nie ma i „pińcet” wynosi 128 euro, czyli podobnie jak w Polsce (przy czym tutaj dodatkowo są spore ulgi podatkowe na dzieci, dofinansowanie do żłobka, do wynajmu mieszkania itp). Ponieważ u nas drugie dziecko niedawno się pojawiło to dopiero się zastanawiamy jak te dodatkowe środki wykorzystać, żeby nie poszło w pieluchy 🙂

    • Mateusz Nikodem

      Przyznam, że nie wiedziałem, że we Francji jest aż tak podobnie! Pieluchy to szczególnie wymowny przykład na krótkoterminowe wykorzystanie – no, chyba że wielorazowe;) Przyklejenie na te 128 euro umownej naklejki „do zadań specjalnych” i odłożenie na bok do czasu wymyślenia docelowej formy inwestowania – to polecam na teraz. Domyślam się, że we Francji tzw. bezpieczne formy oszczędzania (lokaty, obligacje skarbowe) to już w ogóle nie generują żadnych sensownych odsetek, więc faktycznie być może orzech do zgryzienia trudniejszy. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!

  • Nasze „drugie” dziecko też się buntowało, że cała kwota powinna być jego ale „pierwsze” dziecko podsunęło niepodważalny argument „Beze mnie nie byłoby Ciebie”. Kasa więc będzie rozdzielona na pół i rodzinnie postanowiliśmy, że nie będzie wydawana na bieżące wydatki ale w jakiś sposób inwestowana (nie mamy jeszcze sztywno określonej strategii ale póki co luźne pomysły) by miały na tzw. lepszy start.

    • Mateusz Nikodem

      Alicjo, dzięki za komentarz!
      Takie „bunty” o których piszesz są z pewnością w niejednej rodzinie i nawet obawiam się, że czasem będą skuteczne. Wszystko przez złą narrację: zamiast mówić „dla rodziny z dwójką dzieci świadczenie jest takie i takie” mówiono: „na drugie dziecko dostaniecie tyle i tyle”.
      W argumencie starszego dziecka rozumiem, że chodziło o „beze mnie Ty byłbyś pierwszy/a” czyli de facto „beze mnie nie byłoby dotacji wcale”. Całkiem słusznie! Powiem więcej, jak najbardziej uwzględniałbym „do podziału” także dzieci, które w ogóle się w programie nie liczą w żaden sposób, mam na myśli te aktualnie studiujące (dotyczy tych rodzin, które takie mają;) ).
      Trzymam kciuki za Twoją rodzinę, tj. za dobry pomysł na zainwestowanie środków, skuteczność i konsekwencję w jego realizacji i, w ostatecznym rozrachunku, wyniki zgodne z oczekiwaniami;) pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *