Ogarnijże swoją kasę! Odc. 3: Jakie są Twoje zasady finansowe?

Tu nie ma odpowiedzi złych i dobrych, byle było to coś innego niż „eee, no, yyy, w sumie to żadne”. Jakby ktoś powiedział o Tobie „no, to jest ktoś z zasadami” , to pewnie chodziłbyś dumny niczym paw;) To po prostu brzmi dobrze. Dlaczego inaczej miałoby być z zasadami finansowymi? Oczywiście nie chodzi tu o zasady dla samych zasad, ani o to, by inni dobrze Cię widzieli;) Zasady po prostu mają nam pomagać w tym, żeby jak najlepiej wytyczać sobie swoją drogę. Tylko tyle i aż tyle.

Z poprzednich odcinków cyklu „Ogarnijże…” wiemy o tym, że dobrze jest gdy pieniądze są naszym pomocnikiem w realizowaniu życiowej drogi zgodnej z naszymi wartościami, ambicjami i marzeniami (odc. 1). Wiemy też już o tym, że (poza sprawami od nas niezależnymi, którymi zresztą zbytnio nie należy się przejmować) cała reszta zależy od naszych konkretnych decyzji i działań z nich wynikających. A do podejmowania decyzji koniecznie trzeba używać własnej głowy (odc. 2). No to pomóżmy tej głowie, bo ciężko każdą jedną decyzję rozważać dogłębnie i wielowątkowo. Brakłoby nam czasu na życie;)

Wdrożenie własnych zasad może pomóc we wprowadzeniu jakiegoś porządku, częściowego automatyzmu w podejmowaniu decyzji. Tu jedno zastrzeżenie. To zasady mają służyć nam, nie odwrotnie. W końcu to my te zasady tworzymy i jesteśmy ich panami. Gdy więc mowa o rzeczach o bardzo dużym znaczeniu dla naszego życia, które i tak przemyśliwujemy na 100 stron, to te wnioski z tych dogłębnych przemyśleń są ważniejsze od wymyślonych przez nas zasad. Ale we wszystkich nieco powszedniejszych sprawach, te zasady mogą bardzo pomóc.

Po co dokładnie nam te zasady? Wydaje mi się, że powinny one pełnić dwie zasadnicze role:

– zabezpieczać przed głupimi, błędnymi decyzjami (czyli by nie dać się łatwo omamić) oraz

– ukierunkowywać nas na realizację rzeczy dla nas najważniejszych (np. by łatwiej decydować na czym oszczędzamy bardziej a na czym mniej).

 

Oczywiście, ich skuteczność zależy od dwóch rzeczy:

– Czy te zasady są dobre (czyli są faktycznie Twoje, proste, jednoznaczne i … po prostu uważasz je za mądre) ?

– Czy stosujesz się swoich własnych zasad?

Chyba nie trzeba przekonywać, że jeśli nie postaramy się, by odpowiedzi na te pytania  były twierdzące, to całe te zasady możemy sobie darować. OK, przejdźmy do konkretów.


Jak konkretnie można zbudować swoje zasady finansowe?

Zacznijmy od prostych przykładów zasad „bezpiecznikowych”, które być może Ty też uznasz za warte wdrożenia u siebie. Te „kierunkowe” są chyba nieco trudniejsze i o nich jest w dalszej części wpisu.

Przykłady zasad „bezpiecznikowych”

I. Możesz wprowadzić sobie zasadę, że jeśli ktoś (bank, dostawca usług itp) do Ciebie dzwoni z jakąś ofertą przez telefon, to jej nigdy nie przyjmujesz podczas tej rozmowy. Po prostu. Jeśli w ogóle jesteś zainteresowany, to albo prosisz o szczegółowe materiały na maila, albo prosisz o telefon za kilka dni. W tym czasie masz możliwość przemyśleć temat, zorientować się w innych podobnych ofertach, przygotować swoje pytania, a być może jeszcze z kimś temat obgadać. Prosta i przejrzysta zasada. Oczywiście nie musi ona obowiązywać jeśli to Ty dzwonisz i wiesz dobrze czego chcesz (choć też trzeba uważać, bo tele-sprzedawcy potrafią przekierować rozmowę na nieco inne tory…).

 

II. Możesz też wprowadzić zasadę limitu kwotowego na spontaniczne zakupy.  Czyli dotyczącego rzeczy, które nie są na żadnej Twojej „liście zakupowej”. Max 50 złotych, albo 20, 100 albo bądź ile. Zależy na jakiej skali operujesz 😉 Jest okazja ponad Twój limit? Interesuje Cię dana rzecz? To fajnie, dowiedz się o niej więcej, ale potem … pojedź do domu i zastanów się na początek, czy Ci to w ogóle potrzebne (skoro do wczoraj wcale nie było). Potem, ewentualnie, porównaj z innymi ofertami (zerknij w Internecie, skonsultuj z kimś) i zweryfikuj czy ta okazja jest taka wspaniała. Pomyśl też, skąd weźmiesz pieniądze (kosztem realizacji jakiej innej potrzeby)? Cały czas przekonany? To nazajutrz wróć i kup. A co, jeśli będzie za późno? Nic, trudno. Słońce dalej będzie wstawało na wschodzie i zachodziło na zachodzie. Trochę żal utraconej okazji, ale z drugiej strony dzięki tej zasadzie na każdą taką sytuację, 10 razy unikniesz przyniesienia do domu jakiegoś grata i wygryzienia dziury budżetowej.

Oczywiście, jeśli jesteś super łowcą okazji, to możesz faktycznie sobie taką zasadę odpuścić. Jak to ocenić? Spójrz na swoje rzeczy. Ile spośród kupionych „na spontanie” jako super-okazje faktycznie jest takie super i tak bardzo z nich korzystasz? A ile gdzieś leży na dnie szafy, wylądowało w piwnicy, na strychu, oddałeś znajomym lub na PCK albo  wylądowało w koszu?

Teraz, rzecz trudniejsza, ale warta do rozważania zasada dotycząca finansowania wydatków.

III. Brak kredytów na cele inne niż (i tu wymień coś swojego). Ja twardo optuję, żeby ta lista była maksymalnie krótka, właściwie najlepiej by jej nie było 😉 W praktyce często nie do uniknięcia jest kredyt na potrzeby mieszkaniowe i to można uznać za kredyt racjonalny (o ile wzięty na miarę realnych możliwości). Może dodałbym  tu jakieś niewielkie kwotowo i nisko oprocentowane kredyty studenckie, które zdobywszy wykształcenie z łatwością spłacimy. Może Ty dorzucisz coś jeszcze – OK. Ale mając taką zasadę unikniemy chyba brania pożyczek „na przyjemne życie” (oczywiście ponad stan) 😉

IV. Zasady dot. bezpieczeństwa lokowania swoich pieniędzy. To jest trochę na styku strategii zarządzania oszczędnościami, więc nie chcę się tu rozpisywać, ale już na początek warto ustalić sobie proste zasady. Np. jaką minimalnie część oszczędności lokujemy bezpiecznie, a jaką inwestujemy w coś co może przynieść straty i jakiego rzędu to mogą być straty. Również to jaki zostawiamy sobie „podręczny i niezawodny bezpiecznik finansowy”.  To uchroni nas np. przed wpłaceniem 100% oszczędności na Amber Gold 😉

Można tu sobie ustalić różne inne, np. jak się zachowywać gdy ktoś nas prosi o pożyczkę, jakimi zasadami się kierować w kwestii pomocy finansowej jakiej udzielamy tym, którzy są w potrzebie albo zbudować jakieś zasady dotyczące czystego bezpieczeństwa (jak nie dać się okraść/oszukać).

Zadanie 1: pomyśl o swoich zasadach. Jakie już stosujesz i z jakim skutkiem, jakie warto byłoby dodać.

Te wszystkie powyższe zasady mogą nam istotnie pomóc w uniknięciu finansowej wpadki, raczej jednak nie pomogą wyjść z marazmu pt. „kasa ciągle się jakoś rozchodzi i nie jestem w stanie uzbierać na to, co faktycznie dla mnie bardzo ważne”. Jak ktoś lubi takie luźne porównania, to zasady bezpiecznikowe są jak system alarmowy na statku, dzięki któremu nie rozbijamy się o skały, czy o górę lodową, ale który nie ma nic wspólnego z pomocą w określeniu właściwego kursu. No to o tym będzie teraz.


Zasady „kierunkowe”

Zacznijmy od tego, że nasze wydatki można pogrupować na różne kategorie. Mieszkaniowe, żywieniowo-ogólne, uroda/higiena, odzież, zdrowie, turystyka, kultura, nauka/rozwój, sport, prezenty/imprezy, wydatki dziecięce, utrzymanie samochodu, remonty, wyposażenie domu i tak dalej. Do tego oszczędności emerytalne i inne długoterminowe. I tu kolejne zadanie na dziś.

Zadanie 2: stwórz, bez jakiegoś wielkiego rozdrabniania, swoje własne kategorie. Może turystyka u Ciebie mocno łączy się ze sportem i stanowi de facto jeden obszar? Może nie masz jeszcze dzieci, więc to na razie odpada? Może jest za to coś jeszcze?

Wszystkie utworzone przez Ciebie kategorie w jakimś stopnie w Twoim życiu istnieją. Ale czy wszystkie są tak samo ważne? Czy dla wszystkich „finansowe dopieszczenie” jest tak samo ważne?  A może dałoby się może ustawić ja w jakiejś kolejności?

Zadanie 3: Ułóż te kategorie w kolejności (niektóre mogą być ex aequo, byle nie wszystkie na pierwszym miejscu…). Na tym etapie nie myśl jeszcze o konsekwencjach ustawiania tej listy.

Zrobiłeś? Brawo, bo właśnie ustaliłeś jakąś hierarchię ważności obszarów życia.

I teraz chciałbym uspokoić. Czy jeśli mieszkanie stawiasz przed obuwiem, to nie ma to oznaczać, żeby nie kupować sobie butów dopóki nie spłacisz kredytu mieszkaniowego;)

Zróbmy inaczej. Ogarnięciu każdej potrzeby możemy przypisać coś, co nazywam „poziomem (finansowego) wypasu”. Można by tu zbudować jakąś skalę, np. taką:

  • 1 = niezbędne minimum = kombinujemy ile się da by realizować potrzeby z tym związane wydając minimalną ilość pieniędzy, ewentualnie rezygnujemy danego celu lub odkładamy go w czasie;
  • 2 = oszczędny = staramy się realizować potrzeby normalnie, ale wybierając tańsze opcje;
  • 3 = normalny = na spokojnie optymalizujemy wg cena/jakość do jakiegoś rozsądnego limitu cen;
  • 4 = podwyższony normalny = optymalizujemy wg cena/jakość ale nie schodzimy z jakością zbyt nisko, nie mówimy już specjalnie o zaciskaniu pasa;
  • 5 = na wypasie = nie szczędzimy na jakości, jesteśmy w stanie zapłacić tyle ile trzeba.

Co to dla kogo i w której kategorii oznacza – to jest bardzo, bardzo subiektywne, ale to na prawdę da się wyczuć. Wyczuć ile dla Ciebie na danym „poziomie wypasu”  ma kosztować auto, sweter, czy obiad na mieście.

No i teraz, jak nietrudno się domyślić, to co jest w hierarchii niżej nie może mieć wyższego „poziomu wypasu”;) Jeśli „rozwój” masz wyżej niż „urodę”, to nie powinno być tak, że chodzisz do regularnie drogiego fryzjera a jednocześnie z powodów finansowych rezygnujesz z kursu angielskiego. Jeśli „turystykę” masz wyżej niż „ubrania”, to pojedźże na ten wymarzony wyjazd z przyjaciółmi góry, a kurtkę na zimę zorganizujesz sobie w jakiś tańszy sposób.

Mam nadzieję, że czaimy o co chodzi. Miej tą hierarchię wbitą do głowy w każdej „zakupowej sytuacji”. Pamiętaj, że konsekwencją przekroczenia  ustalonego”poziomu wypasu” może być konieczność rezygnacji/opóźnienia/obniżenia jakości czegoś z kategorii, która jest wyżej. Czy tego chcesz?

Zadanie 4: Zrewiduj, czy poziom wypasu związany z Twoimi nawykami zakupowymi idzie w parze z hierarchią? Nie całkiem? To przemyśl sprawę. Może źle rozpisałeś hierarchię. A może pora, by coś zmienić w sposobie wydawania pieniędzy?

Co więcej: to czym dla Ciebie jest ten poziom wypasu może ewaluować wraz ze zmianą (oby na plus) Twoich wynagrodzeń. Ale hierarchia (dopóki jej nie zmienisz) zostaje. Unikniesz sytuacji, że pomimo wzrostu pensji wciąż Cię nie stać na rzeczy, które sam określasz jako najważniejsze. Powiększasz sobie pakiet telewizji cyfrowej i nie czekasz na przeceny by kupić sobie siódmą parę spodni, ale gnieciesz się z rodziną w kawalerce;) I w drugą stronę. Jeśli jednocześnie masz wysoki priorytet na jakąś kategorię i jednocześnie stać Cię, by nie żałować grosza na dobrą jakość, to tego grosza nie żałuj. W końcu na co masz wydawać pieniądze, jeśli nie na rzeczy najważniejsze dla Ciebie?

Z hierarchii wynikać może jeszcze typ zasad. Otóż nie tylko „wypas” ale i po prostu kolejność realizowania potrzeb. Przykładowo: „Zrobię remont mieszkania i dopiero wtedy pomyślę o wakacjach (zobaczę, ile mi zostanie kasy i dopasuję się do możliwości).”

Albo: „Nie będę się zabierał za temat zakupu hi-fi, dopóki nie będę miał pewności, że spokojnie utrzymujemy się w nowej sytuacji (bo właśnie urodziło się dzieciątko i musimy się przekonać ile te pieluchy faktycznie kosztują;) ).”

 

Na sam koniec warto wspomnieć o pewnych zasadach związanych z zarabianiem. Co jestem gotów poświęcić za określoną sumę pieniędzy? Ile czasu, zdrowia, uciążliwości? Na ile wchodzić w tematy, których moralna ocena nie jest jednoznacznie pozytywna? Gdzie jest limit, minimum czasu na rodzinę, sen, na swoje pasje? Tu też możemy wejść w rzeczy związane z zasadami organizacji czasu, to nie mój obszar, więc nie zgłębiam tematu, ale go sygnalizuję. Ale pomyśl też o zasadach związanych z czasem i stykiem czas/zarabianie pieniędzy.


Podsumujmy!

1. Zasady są dla Ciebie, nie odwrotnie. Stąd możliwe są wyjątki, np. bardzo ważne sprawy o dużym wpływie na życie, lepiej po prostu dogłębnie przeanalizować. Nie przesadzaj jednak z liczbą tych wyjątków!

2. Skoro zasady są dla Ciebie, to Ty możesz je czasem zmienić. Byle nie zbyt często, raczej na spokojnie, np. w skutek zmiany sytuacji życiowej (rewolucyjnej bądź ewolucyjnej).

3. Zasady „bezpiecznikowe” chronią przed grubymi błędami. Zasady „kierunkowe” pomagają w skutecznej realizacji życiowych celów według naszej hierarchii. Jedne i drugie są bardzo ważne.

4. na sam koniec powtórzę jedną rzecz: sensowność tego wszystkiego zależy od dwóch spełnienia warunków:

–  zasady muszą być dobre (czyli faktycznie Twoje, proste, jednoznaczne i po prostu mądre)

– te zasady nie mogą być abstrakcyjną teorią – trzeba je stosować, na co dzień;)

 

Tyle. Zapraszam do komentowania. I napiszcie proszę o Waszych zasadach. Czy masz takie, które z powodzeniem stosujesz i którymi chciałbyś się podzielić? Dzięki!


… a przy okazji, kto jeszcze nie czytał poprzednich odcinków cyklu „Ogarnijże…”, to polecam:

Ogarnijże swoją kasę! Odc. 1: Do czego służą pieniądze?

Ogarnijże swoją kasę! Odc. 2: Od czego zależy finansowe powodzenie?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *