„Złotówkowiczu”, Ty też się strzeż!

Od momentu, gdy frank szwajcarski podrożał do poziomu bliskiego 4 złotych rozgorzała się zawzięta dyskusja dotycząca losu licznej rzeszy osób mających wysokie kredyty hipoteczne w tej walucie. Na ten moment odsuwam na bok temat tworzenia przez polityków rozwiązań w celu pomocy tym osobom w spłacie długów. Martwi mnie co innego. W całym zamieszaniu z „Frankowiczami” pojawiają się  głosy „Złotówkowiczów”, którzy z „Frankowiczów” szydzą bardziej lub mniej okrutnie w tonie:

„Ha ha ha! Trzeba się było, cwaniaki, liczyć z takim ryzykiem! Widziały gały co brały! Bo oto ja wziąłem kredyt w złotówkach, płaciłem faktycznie jakiś czas wyższą ratę, ale teraz wyszło na moje!”.

Polish zloty coins, close up

Polish zloty coins, close up

Otóż „Złotówkowicze” drodzy (sam się do nich zaliczam): zgoda, teraz jest mamy się dobrze, nawet sielankowo;) Płacimy ratę, która jest do zniesienia i guzik nas obchodzi zmiana kursu złotego względem czegokolwiek.

Wysokość raty kredytu hipotecznego w złotówkach, zależy jednak (o zgrozo!) od zupełnie od nas niezależnie ustalanego składnika oprocentowania, czyli WIBORu. Więcej o samym WIBORze znajdziecie w osobnym wpisie.

„Frankowicze” są zależni od dwóch rzeczy na które nie mają wpływu: kursu franka i stopy procentowej LIBOR (czyli odpowiednika naszego WIBORu), „Złotówkowicze” tylko od stopy procentowej WIBOR. Ja osobiście nie widzę przewagi w samym fakcie, że jako „Złotówkowicz” mam jedną niewiadomą uwzględnianą w comiesięcznym wyliczaniu  wysokości raty, a nie dwie (kurs franka i LIBOR). Wręcz przeciwnie: Jak dotąd wzrost wartości franka względem innych walut przeważnie powodował obniżenie LIBORu, co wpływało łagodząco na podwyżkę miesięcznej raty. Oczywiście „Frankowiczom” też nie zazdroszczę, bo z pewnością demotywujący jest fakt, że po rzetelnym spłacaniu przez kilka lat długu jest więcej niż na początku.

Wróćmy jednak do „Złotówkowiczów” i pozornej sielanki.

Na początek warto uzmysłowić sobie „kaliber” tematu. Aby wyobrazić sobie faktyczną wielkość kredytu pomyśl sobie, co byś zrobił, gdyby bank pod jakimś pretekstem (nieważne, czy słusznym czy nie) wypowiedział Ci umowę i kazał wszystko spłacić w parę miesięcy, a żaden inny bank nie podjął by się przejęcia kredytu na rozsądnych warunkach… Wiem, wiem. Bank raczej nie ma w tym interesu, ale tu chodzi o to byś do tematu podszedł z pewną pokorą.

Jestem zdania, że całkowicie pewni wysokości raty być nie możemy, wszak kredyt zaplanowany jest jeszcze na następne X lat  (idę o zakład, że w większości przypadków mówimy o minimum 22 latach). Jak myślisz: czy przez ten czas nie wystąpią różnego rodzaju zawirowania które dadzą powody Radzie Polityki Pieniężnej na podniesienie stóp procentowych? Nie wnikam, czy może to być np. dalszy kryzys strefie Euro, spowolnienie w Chinach, konflikt Rosja-Ukraina, imigranci, ISIS, rosnące zadłużenie polskiego rządu, wielka dziura w ZUSie, czy jeszcze coś innego.

Zobaczmy co się stanie, gdy tylko WIBOR wzrośnie do 6.5% (tyle było we wrześniu 2008, żadne science fiction), czyli stopa oprocentowania kredytu będzie wynosiła razem jakieś 8% (marża to zazwyczaj nieco ponad 1.5%).

Poniższy przykład jest jedynie poglądowy – nie sposób przedstawić wszystkich możliwych scenariuszy, a te zależne są m.in. od momentu wzięcia kredytu, czasu kredytowania i oczywiście kwoty kredytu. Stąd też kwoty rat zaokrąglam – chodzi o ujęcie rzędów wielkości, bo wyliczanie co do złotówki i tak nie ma sensu.


 

Założenia:

 Kredyt na 300 000zł, raty równe* przez 30 lat.

*tylko z nawy, w praktyce równe są oczywiście tylko przy stałym oprocentowaniu

Przez pierwsze 3 lata trwania kredytu płacimy raty delektując się oprocentowaniem na poziomie  średnio 3.8% (i przyzwyczajając się do raty na poziomie niespełna 1400 zł miesięcznie). Spłacamy w ten sposób około 17 000 zł kapitału (zostało, bagatela, 283 000 zł).

Po trzech latach nagle przychodzi  BUM, podwyżka WIBORu i przeskok całego oprocentowania na wspomniane 8%.

Skutki:

Rata: 2130 zł, z czego same odsetki to 1870zł.

Jeśli zaś oprocentowanie urośnie do 10% (nie mów, że niemożliwe; a frank po 4 zł był możliwy?), to mamy orientacyjnie:

Rata: 2530 zł, z czego same odsetki to 2360zł.

 


Trochę blado, co?

 

Zauważ, że jeśli nawet wysoki WIBOR powiążesz ze wzrostem inflacji, a to ostatnie ze wzrostem Twojego wynagrodzenia (powiedzmy o 5-7%), to raczej realnie nie zrekompensuje to podwyżki raty o 30-40%?

 

Popatrzmy na to jeszcze tak: Przy odsetkach na poziomie 8% od każdych 100 000 zł musisz rocznie zapłacić 8 000 zł samych odsetek. Od 200 000 zł będzie to 16 000 zł, a od 300 000 – 24 000 zł. Ta ostatnia kwota dla większości wygląda już mało przyjemnie, bo oznacza 2 000 zł miesięcznie samych odsetek dla banku. Reguła jest prosta:

Im mniejszy kapitał do spłaty tym mniej jesteśmy wrażliwi na zmianę oprocentowania.

Jeśli zostało nam do spłaty 100 000 zł, to owe 8 000 zł odsetek (tj. jakieś 670 zł na miesiąc) wygląda jeszcze znośnie. Gorzej, gdy taka podwyżka stóp procentowych spotka nas na wcześniejszym etapie. Trzeba jednak wiedzieć, że przy standardowym harmonogramie spłat i 30-letnim kredycie na 300 000 zł, do relatywnie bezpiecznych 100 000 zł zejdziemy mniej więcej po 23-25 latach.

 

Pewnie domyślacie się więc do czego zmierzam. Tak, najlepiej szybko zbić kapitał do bezpiecznego poziomu. Tylko, tak się składa, że przeważnie akurat nie bardzo mamy środki na „hurtową” nadpłatę np. połowy kwoty kredytu:(

Nie chcę siać paniki, ale jak na dłoni widać, że jeśli my nie zawczasu ogarniemy bezpiecznego zarządzania kredytem, to kredytowy kłopot może ogarnąć nasze życie.

Planuję podzielić się z Wami praktyczną radą, która pomoże Wam uniknąć szoku związanego z podwyżką raty (i nieprzemyślanych decyzji, które pod wpływam szoku często popełniamy). Będzie to procedura, która podobnie jak zestaw ćwiczeń fizycznych, wymaga wysiłku, ale jest jak najbardziej wykonalna o ile tylko naprawdę chcemy osiągnąć nasz cel.

A co jest celem? Chcemy, by kredyt hipoteczny, który dla większości z ma rozmiary monstrum o wielkości kilkuletnich dochodów, nie był powodem skurczu w żołądku, ani niespokojnego snu. To my chcemy go mieć pod pełną kontrolą, spłacać i funkcjonować normalnie niezależnie od wahnięć oprocentowania. Zapraszam więc do kolejnego wpisu gdzie jest o tym, jak sobie jednak podporządkować ten kredyt i z nieprzewidywalnego lwa zrobić potulnego misia pandę;), który pojawi się już wkrótce.

PS. powyższe ma zastosowanie także do „Frankowiczów”, którzy zdecydują się na przewalutowanie (w jakimkolwiek kształcie ostatecznie zostanie zatwierdzone). Mam obawy, że moment pozbycia się franka spowoduje silne odetchnięcie z ulgą i poczucie „nic mi już nie grozi”. Tymczasem nie ma gwarancji że dalsza droga do spłaty kredytu upłynie bezstresowo, bo WIBOR przecież też będzie się na pewno zmieniał, również w górę.


Więcej o samym WIBORze – kto go ustala i czym się kieruje


Więcej o tym jak sobie radzić z ratami, które mogą wzrosnąć


Więcej o niebezpieczeństwach kredytowych  – szczególnie gdy brak hamulców


 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *