Gdy się pali i wali – co wtedy robić?

Nie ma wyjścia – niezbędna dodatkowa gotówka.

Nie ma teraz czasu na rozliczanie, czemu nie było finansowego bufora bezpieczeństwa, albo czemu nie wystarczył. Nie ma też co roztrząsać „a może się trzeba było od tego ubezpieczyć?”. Przemyślenia na potem, a teraz trzeba działać. Jest pilna i na  prawdę ważna potrzeba, a kasy nie ma. Nie wystarczy przyoszczędzić na „kawie na mieście”. Potrzebna, w miarę pilnie, większa kwota. Powiedzmy parę tysięcy.  I chodź nie jestem zwolennikiem zadłużania się, to wyobrażam sobie sytuacje, w których nie ma innego wyjścia. Tylko jak to zrobić, żeby wyjść z tego cało?

business woman with expression of panicJeśli (słusznie) omijamy szerokim łukiem kredyty gotówkowe, chwilówki i inne tego typu wynalazki, to możemy być tak nierozeznani, że koncertując się na rozwiązaniu niespodziewanego kłopotu w jakim się znaleźliśmy popełnimy finansową głupotę życia. Co robić, gdy chcemy tego uniknąć?

 

Zacznijmy od najtańszych możliwości:

Pożyczka od rodziny / dobrych znajomych

OK, na start podjąłem wyjątkowo trudne i budzące różne uczucia podejście, które nie w każdym przypadku może dobrze zadziałać. Wiadomo, czasem prosząc o pieniądze naszych bliskich, ci oczekiwać będą nie tylko zwrotu gotówki, ale i pewnych innych przysług, a o oczekiwaniach dowiemy się dopiero po pewnym czasie. Jak w tym, kultowym niemal, filmiku:

(żeby było jasne, nie reklamuję ING, chodzi mi o samą sytuację).

Może być też i tak, że pożyczkodawcy będą się starali mieć głęboki wpływ na wydawanie przez nas pieniędzy (doradztwo gratis ;)). Tam gdzie w grę wchodzą relacje i emocje trudno się potem od tego odciąć. Jeśli jednak:

-Twoje relacje z bliskimi są zdrowe i szczere,

-Twoja sytuacja jest faktycznie trudna i zrozumiała,

-Twoi bliscy mają pewne nadwyżki finansowe (nie prosisz ich o zbyt wiele),

to nie bój się ich prosić o pomoc dokładnie tłumacząc skąd się wziął Twój problem. Ustal plan spłaty zadłużenia, zaproponuj nawet odsetki odpowiadające lokacie (zwykle nie będą chcieli o tym słyszeć), zrób wszystko żeby oddać dług w terminie i podsumuj przysługę winem/kawą/ciastem. To powinno zamknąć temat ewentualnych dalszych oczekiwań.

Pożyczka / zapomoga w Twoim miejscu pracy

Czasem nie wpadnie nam do głowy, że Twój (mniej czy bardziej lubiany) pracodawca może Ci pomóc. Zwykle są tworzone pewne rezerwy na takie przypadki w ramach funduszu świadczeń socjalnych. Jeśli dobrze uargumentujesz swoją ciężką sytuację, to możesz liczyć na wsparcie – w pewnej kwocie nawet bezzwrotne. To naprawdę może działać. Domyślam się jednak, że (szczególnie w firmach państwowych) czas procedowania wniosku może trwać przydługawo, nie zawsze będzie to więc wystarczające rozwiązanie.

Kredyt gotówkowy, czy najpierw karta kredytowa?

To zależy od sytuacji. Od razu mówię, że na razie nie bankomat z użyciem karty kredytowej, bo wtedy odsetki będą duże i liczone od razu.

Zacznijmy od sytuacji nie najgorszej: nadzwyczajny wydatek możemy pokryć z gotówki, którą jakoś zorganizujemy – tyle, że wtedy braknie nam na bieżące opłaty i zakupy do następnej wypłaty. Wtedy można spróbować gimnastyki z użyciem karty kredytowej. Nie brać od razu kredytu, a wejść w tryb oszczędnościowy (tzn. ograniczać wydatki) i płacić gdzie się da kartą kredytową. Ważne, by w całości spłacić ją w całości z następnej wypłaty. Co potem? Być może po spłacie znów zostanie niewiele na życie, ale pewnie jednak więcej niż miesiąc wstecz. Powtarzamy operację aż będzie nas stać na spłatę całego zadłużenia bez większego szwanku dla budżetu na dany miesiąc. W ten sposób bezodsetkowo załatwimy całą sprawę.

Jeśli jednak zobaczymy, że na którymś etapie widmo niespłacenia karty stanie się realne, lub powyższy schemat nie wchodzi w grę, bo jest niewystarczający, to lepiej wziąć możliwie tani kredyt gotówkowy. Na możliwie krótki czas. W poważnej instytucji (czyli raczej w banku). Jeśli tylko się da – staraj wymigać się od jakiś dziwnych ubezpieczeń itp. płatnych dodatków. Nie rekomenduję żadnego konkretnego produktu/banku. – nie chcę, by ktoś odczytał ten wpis jako reklamę takich usług. Co robić? Może najprościej pójść do banku, w którym masz główne konto? Może skorzystać z pomocy doradcy mającego wiele ofert?

Ile to może kosztować? Z grubsza: przy spłacie przez rok równymi ratami możesz spodziewać się, że oddasz do banku nie więcej niż 10% więcej niż pożyczyłeś. Przy dwuletnim harmonogramie – około 15%, a przy czteroletnim będzie to już 25%. Sporo, szczególnie że wyliczeń dokonuję w czasach, gdy praktycznie nie ma inflacji. Ale jednak – zważywszy na wyjątkowo na trudne okoliczności – może być to do przełknięcia. Po czymś takim można się spokojnie odbić i na nowo budować swoje finansowe bezpieczeństwo.

Zazwyczaj nieco drożej będzie Cię kosztowało zadłużanie w ramach samej karty kredytowej. Mam na myśli to, czego nie spłacimy w ramach okresu bezodsetkowego. I tu właściwie bez znaczenia, czy mówimy o niespłaconych zakupach z użyciem karty, czy o wyciągnięcie z bankomatu. To wciąż jest jakaś opcja, która ma jedną zaletę: szybkość i wygodę. Mimo kosztów, w sytuacjach bardzo awaryjnych, uznałbym to za jakieś wyjście.

Na tym poziomie kończymy akceptowalne rozwiązania, choć rynek usług jest dużo szerszy.

Unikaj pożyczek/chwilówek od różnorakich pozabankowych pożyczkowych firm (mniejszych czy większych), bo może się okazać, że odsetki po prostu Cię zeżrą. Ostatnio znalazłem w skrzynce pocztowej ulotkę „firmy krzak” z ofertą pożyczki (szybko, bez weryfikacji i w ogóle super i dla każdego). Warunki: za każde 1000 zł naliczana jest opłata w wysokości 225 zł miesięcznie. Tak, miesięcznie! A najlepsze, że z ulotki biły po oczach hasła „prowizja 0%”, „marża 0%” itd. Nie daj się wciągnąć w takie szambo. Choćbyś miał duże problemy – da się je rozwiązać w bardziej cywilizowany sposób!

A co, jeśli żaden bank nie chce udzielić kredytu?  Czy jesteśmy skazani na firmy pożyczkowe typu „pożyczki bez BIKu”? No, to chyba tu już jest granica, której mimo wszystko nie powinniśmy przekraczać. Może jednak pokombinujmy inaczej. To jasne, że bank chroni głównie siebie. Ale może jest rzeczywisty powód, że tej pożyczki nie powinieneś dostać? Może bank ma rację, że ta pożyczka będzie dla Ciebie nie do spłacenia? Chyba pora wejść w tryb mocno awaryjny. Może wystarczy mniejsza pożyczka? Może jesteś w stanie sprzedać jakieś swoje rzeczy, co uzupełni po części finansową lukę? Postaraj się ogarnąć też długi, które masz teraz, a które pewnie są powodem odmowy. Może w grę wchodzi kredyt konsolidacyjny, którego doraźna korzyść polega na zmniejszeniu rat kosztem wydłużenia okresu spłaty. Ogólnie rzecz biorąc taki kredyt to trochę mydlenie oczu (bo o niższej racie reklamy mówią głośno, a o dłuższym zniewoleniu długiem już nie), ale w wybitnie trudnej sytuacji to może być wyjście.

„Pożyczki bez BIKu” to firmy, które pożyczając kasę „wszystkim jak leci” biorą na klatę wybitnie wysokie ryzyko braku spłaty i to ryzyko rekompensują kosmicznie wysokimi opłatami, którymi obciążają swoich klientów, zazwyczaj niejawnie, „drobnym drukiem”. A ewentualna windykacja może być mniej cywilizowana od tej bankowej, też przecież nieprzyjemnej. Być może krzywdzę niektóre firmy z tej branży wrzucając je wszystkie do jednego worka, ale trzeba mieć świadomość, że to jest pole minowe. Na pewno chcesz na nie wchodzić, licząc że akurat Ty na minę nie wdepniesz?

 

Raz jeszcze – absolutnie nie zachęcam do częstego zapożyczania się u rodziny, w pracy a tym bardziej do brania kredytów gotówkowych w bankach. Jeśli jednak sytuacja jest mocno awaryjna i nie masz wyjścia – to nie wyłączaj wtedy myślenia. To są właśnie newralgiczne momenty których konsekwencje, także finansowe, mogą być ogromne. Skup uwagę, i znajdź takie rozwiązanie, by przeprowadzić siebie i swoją rodzinę bezpiecznie przez zakręt na jakim się znalazłeś.

 

4 komentarze

  • Obyśmy nigdy nie musieli korzystać nagłych pozyczek! Ale życie pisze różne scenariusze. Warto wtedy wiedzieć jakie ma się dostępne opcje. Tym bardziej dzieki za wpis.

  • Zapożyczanie się u rodziny to jedna z tych rzeczy której nigdy nie praktykowałem, wolałem już po cichu wziąć jakiś mały kredyt gotówkowy, aniżeli prosić kogoś o pożyczenie gotówki a do tego jeszcze tłumaczyć na co te pieniądze. Obecnie na bardzo fajnych warunkach można pożyczyć gotówkę za pośrednictwem pożyczek społecznościowych, dzięki czemu sam koszt takiej pożyczki może być jeszcze niższy niż przy tradycyjnym kredycie bankowym.

    • Mateusz Nikodem

      Dzięki,
      Pożyczek społecznościowych nie ująłem – więc fajnie, że to dodałeś. Ten segment się dopiero rozwija, w jakimś sensie poza „kontrolą systemu”. Więc pewnie można zarówno faktycznie znaleźć coś bardzo sensownego, jak i wdepnąć w jakąś minę (mam na myśli obie strony i pożyczkobiorcę i pożyczkodawcę). Masz może jakiś konkretny „pozytywny” przykład, którym mógłbyś się podzielić? Z góry dzięki! Pozdrawiam

      • Jeśli w ostatnim pytaniu masz na myśli pożyczki społecznościowe, to ja akurat nie miałem okazji z nich korzystać, ale przyznam że nie raz obserwuję niektóre tzw. „aukcje”, głównie z tego względu że sam myślę o inwestycji z tego rodzaju sektor. Nie raz miałem okazję widzieć aukcję które wystawiają jacyś stali pożyczkobiorcy, poszukujący np. pożyczki na remont i wiem że dzięki temu że są osobami już sprawdzonymi i rzetelnymi, mają szanse na uzyskanie kredytu z bardzo promocyjnym oprocentowaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *