Wpisy autorstwa: Mateusz Nikodem

Uda się dopiąć, czy nie? Odc. 4 cyklu „Ogarnijże swoją kasę”

Wiemy już, że za stan naszych finansów odpowiadamy my sami. Wiemy, że o tym, czy nasze pieniądze przybliżają nas do realizacji naszych celów decydują nasze decyzje, które warto podejmować w zgodzie z własnymi zasadami. Ostatecznie jednak zderzamy się z twardą rzeczywistością, konkretnymi kwotami do dyspozycji i cenami rzeczy które chcemy mieć. I tu jest cała sztuka, by to wszystko tak zaplanować i zrealizować, żeby się finansowo dopięło. Ale co to właściwie znaczy? Czy to takie proste, jak „zapnie się ten guzik, czy nie”?

Ogarnijże swoją kasę! Odc. 3: Jakie są Twoje zasady finansowe?

Tu nie ma odpowiedzi złych i dobrych, byle było to coś innego niż „eee, no, yyy, w sumie to żadne”. Jakby ktoś powiedział o Tobie „no, to jest ktoś z zasadami” , to pewnie chodziłbyś dumny niczym paw;) To po prostu brzmi dobrze. Dlaczego inaczej miałoby być z zasadami finansowymi? Oczywiście nie chodzi tu o zasady dla samych zasad, ani o to, by inni dobrze Cię widzieli;) Zasady po prostu mają nam pomagać w tym, żeby jak najlepiej wytyczać sobie swoją drogę. Tylko tyle i aż tyle.

Ogarnijże swoją kasę! Odc. 2: Od czego zależy finansowe powodzenie?

Od tego ile kasy mieliśmy na starcie? Gdzie i w jakim domu się urodziliśmy? Czy omijały nas dotąd pechowe, nieszczęśliwe wydarzenia? Też. Ale to tylko kontekst. Wyznacza skalę, jaką można sobie owe powodzenie mierzyć, świadczy o jakimś potencjale z którym coś robimy. A co z rzeczy od nas zależnych? Może powodzenie zależy od skrzętnego notowania wszystkich wydatków? Od wnikliwego ich analizowania? Od tworzenia mądrych wielowariantowych planów? Może. Ale tylko po części. Możemy to wszystko robić i jednocześnie, gdy przyjdzie co do czego, podejmować … kolejne głupie decyzje finansowe. Chyba jasne jaki będzie tego efekt.

Ogarnijże swoją kasę! Odc. 1: Do czego służą pieniądze?

Od dzisiaj. Taka jest odpowiedź na pytanie: „Kiedy wreszcie zabrać się za ogarnianie swojej kasy?”. Nie czekamy na Nowy Rok, narodziny dziecka, ani okrągłe urodziny. Szkoda czasu. Działajmy, ale ze spokojem. Na porządnie, zaczynając od podstaw myślenia.

Rozczaruję Cię, jeśli sądzisz, że na początek znajdziesz „7 sposobów obniżenie rachunków”, „10 przepisów na zdrowe i tanie jedzenie” czy coś w duchu „jak być sprytnym i oszczędzać korzystając z różnych promocji”. W pewnym miejscu w całym cyklu nawiążę do tych spraw (bo oczywiście jestem za optymalizacją wydatków), ale tak właściwie, to po co w ogóle mielibyśmy na czymś oszczędzać? Zapytajmy więc szerzej: „Do czego nam służą pieniądze?”

Nowa, lepsza oferta dla oszczędzających długodystansowo leniuchów! Ale nie dla wszystkich…

Pamiętacie wpis o 10-letnich obligacjach skarbowych? O tym, że dla leniwych oszczędzaczy z awersją do ryzyka to w miarę niezła opcja? No to mamy lepszą ofertę. Ale tylko dla wybrańców. Mianowicie, ci którzy korzystają z 500plusowego błogosławieństwa mogą skorzystać z kolejnego – kupować obligacje skarbu państwa na lepszych warunkach niż cała reszta. Czy w ogóle warto? A może nawet warto sprzedać „zwykłe” obligacje, by wykupić te promocyjne?

Proste recepty, by stan domowych finansów utrwalił się na frustrująco miernym poziomie

Ciężko znaleźć uniwersalną receptę na to by osiągnąć (długoterminowy!) satysfakcjonujący poziom osobistych finansów. Tak naprawdę każdy ma inne predyspozycje (np. do wprowadzania zmian w swoim życiu, albo weryfikacji co jest faktyczną okazją, a co pułapką). Każdego też coś ogranicza (np. można mieć powody przez które nie da się, ot tak, zmienić pracy na inną, choćby lepiej płatną). Taka recepta musiałaby być ponad to wszystko. A to może oznaczać przejście na poziom ogólników typu: „rozsądnie podejmuj decyzje, szczególnie te o dużym wpływie na Twoje życie” .No to może łatwiej będzie od drugiej strony: określić co nas poprowadzi w stronę finansowej mizerii.

Gdy się pali i wali – co wtedy robić?

Nie ma wyjścia – niezbędna dodatkowa gotówka.

Nie ma teraz czasu na rozliczanie, czemu nie było finansowego bufora bezpieczeństwa, albo czemu nie wystarczył. Nie ma też co roztrząsać „a może się trzeba było od tego ubezpieczyć?”. Przemyślenia na potem, a teraz trzeba działać. Jest pilna i na  prawdę ważna potrzeba, a kasy nie ma. Nie wystarczy przyoszczędzić na „kawie na mieście”. Potrzebna, w miarę pilnie, większa kwota. Powiedzmy parę tysięcy.  I chodź nie jestem zwolennikiem zadłużania się, to wyobrażam sobie sytuacje, w których nie ma innego wyjścia. Tylko jak to zrobić, żeby wyjść z tego cało?

Duże i ważne sprawy. Jak bezpiecznie i skutecznie, odłożyć na nie kasę?

Jeśli jesteś beneficjentem dotacji w ramach 500plus, to chyba nie ma lepszego momentu byś zaczął myśleć o odkładaniu pieniędzy na odleglejsze i bardzo ważne cele. A nawet jeśli 500plus nie jest dla Ciebie, to … i tak warto spojrzeć na sprawy ważne, acz wykraczające dalece poza horyzont zagospodarowania jednej wypłaty. Wszystko (teoretycznie) proste: określenie celu, zbudowanie strategii dojścia do tegoż celu i wreszcie realizacja. Dziś zajmiemy się głównie tym środkowym elementem, czyli samą strategią oszczędnościowa.  Kawa na ławę przedstawiam swój koncept.

9 finansowych argumentów „za” dla samochodu w rodzinie

Wiecie co? Trochę irytują mnie spotykane tu i ówdzie opinie, jakąż to rozrzutnością jest użytkowanie samochodu. Ile to tysięcy można zaoszczędzić z samego faktu „niemania” auta. Czasem wręcz ciekawi mnie, cóż takiego z tą fortuną robią Ci, co na bazie „niemania” auta tworzą manifest swojego oszczędnego stylu życia. No to ja, w kontrze do tego nurtu, napiszę ile można zyskać mając samochód. Nie o żadnych tam „wygodniej autem niż tramwajem”, czy „wsiadam pod domem zamiast zasuwać w deszczu na przystanek”. Interesuje mnie czysty pieniądz 😉

500 plus. Masz już strategię?

Jak najlepiej zagospodarować pieniądze z programu 500plus? Na wódkę, papierosy, ewentualnie na paliwo. Pewnie, że tak! Przy czym, dotyczy to perspektywy Ministerstwa Finansów, bo poprzez akcyzę i VAT wówczas większość pieniędzy natychmiast do krajowego budżetu wróci. No, ale zakładam, że Ty masz jednak inne cele. I raczej to nimi się kieruj 😉

Jeśli dotąd nie przykładałeś specjalnej wagi do świadomego zarządzania pieniędzmi, to teraz nie ma zmiłuj. Właśnie teraz masz niepowtarzalną okazję, by w Twojej rodzinie zaistniało coś takiego jak polityka finansowa. Zacznij właśnie od tej „pińcety”: określ główne cele, pomyśl (i przelicz!) jak je osiągnąć w ramach tego budżetu i dopilnuj by w sposób optymalny faktycznie je zrealizować. A więc, do dzieła: określ swoją strategię!

« Starsze wpisy