Wpisy z Maj 2016

9 finansowych argumentów „za” dla samochodu w rodzinie

Wiecie co? Trochę irytują mnie spotykane tu i ówdzie opinie, jakąż to rozrzutnością jest użytkowanie samochodu. Ile to tysięcy można zaoszczędzić z samego faktu „niemania” auta. Czasem wręcz ciekawi mnie, cóż takiego z tą fortuną robią Ci, co na bazie „niemania” auta tworzą manifest swojego oszczędnego stylu życia. No to ja, w kontrze do tego nurtu, napiszę ile można zyskać mając samochód. Nie o żadnych tam „wygodniej autem niż tramwajem”, czy „wsiadam pod domem zamiast zasuwać w deszczu na przystanek”. Interesuje mnie czysty pieniądz 😉

500 plus. Masz już strategię?

Jak najlepiej zagospodarować pieniądze z programu 500plus? Na wódkę, papierosy, ewentualnie na paliwo. Pewnie, że tak! Przy czym, dotyczy to perspektywy Ministerstwa Finansów, bo poprzez akcyzę i VAT wówczas większość pieniędzy natychmiast do krajowego budżetu wróci. No, ale zakładam, że Ty masz jednak inne cele. I raczej to nimi się kieruj 😉

Jeśli dotąd nie przykładałeś specjalnej wagi do świadomego zarządzania pieniędzmi, to teraz nie ma zmiłuj. Właśnie teraz masz niepowtarzalną okazję, by w Twojej rodzinie zaistniało coś takiego jak polityka finansowa. Zacznij właśnie od tej „pińcety”: określ główne cele, pomyśl (i przelicz!) jak je osiągnąć w ramach tego budżetu i dopilnuj by w sposób optymalny faktycznie je zrealizować. A więc, do dzieła: określ swoją strategię!

Jak wyjść bez szwanku z dotacji 500 plus?

Tak, tak! Całkiem poważnie: zanim pomyślimy, co dobrego może nam dać dodatkowy pieniądz, to zastanówmy się jak nie pogorszyć sobie przezeń swojej sytuacji. Mówi się, że najgorszą rzeczą jaką beneficjent programu wsparcia rodzin z dziećmi „500+” może zrobić, to bezrefleksyjne zwiększenie konsumpcji, od którego ani nie poprawi finansowe bezpieczeństwo, ani nawet, w gruncie rzeczy, standard bieżącego życia. Takie szybkie przyzwyczajenie się do dodatkowych pieniędzy, które natychmiast zyskają etykietę „nam należnych” i które ani o jotę nie przybliżą nas do realizacji celów ważnych, acz nieco odleglejszych (jak, przykładowo,  sfinansowanie późniejszej nauki dzieciom). Otóż ja uważam, że sprawę można spieprzyć jeszcze bardziej. I to mimo dobrych chęci.