Wpisy z Luty 2016

Niezadowolony? To w sumie dobrze…

Jeśli spojrzymy na finansowy aspekt pytania „Jak Ci się powodzi?”, to wielu odpowie, że kiepsko. Być może wśród tych osób jesteś Ty. Jeśli nawet nie tak kiepsko, to pewnie mogłoby być (i powinno) znacznie lepiej. Lista winnych takiego stanu rzeczy jakich wskazałbyś w pierwszym odruchu może obejmować:  niemądre prawo, nieefektywny rząd, miernych urzędników, kryzys gospodarczy, „banksterów” i sknerowatego szefa. Irytująca jest bezsilność wobec instytucji/ludzi/zjawisk działających wysoko ponad naszymi głowami.

Podejdź do tego spokojnie. Nie musisz czuć zażenowania, że nie masz wpływu na ministra, premiera, politykę NBP, czy cenę ropy. Akurat w kwestii konkretnie Twojej sytuacji finansowej, ich wpływ jest bardzo pośredni.

Karta kredytowa – jaki zysk ma z tego bank?

Z reklam kart kredytowych wynika, że to dla Ciebie czysty zysk. Bezpłatny kredyt na okres kilku tygodni, wygodne płatności, profesjonalna obsługa, możliwość dostępu do pieniędzy w sytuacjach awaryjnych, prestiż (choć dziś z pewnością już nie tak istotny jak 15 lat temu). Wszystko nie tylko za zero złotych, ale wręcz do tego jeszcze realna gotówka lub wartościowy gadżet na zachętę.

Plusy i minusy karty kredytowej z perspektywy „statystycznego Kowalskiego” to temat wywołujący sporo emocji i mający wiele wątków – stąd podejmę go w oddzielnym wpisie. Pytanie na dziś: Co, u licha, ma z tego bank? Oczywista odpowiedź: pieniądze, bo cóż innego? Statystycznie rzecz biorąc banki na tym zarabiają. To znaczy: zarabiają (i to sporo) na mniej rozgarniętych klientach, ale … można być też klientem bardziej rozgarniętym. Jak? Musisz znać strategię banku, by dopasować do niej swoją. To też dziś poruszam. Ale po kolei.

Ja i jakieś zaległości w płatnościach? No jeszcze czego!

Typowa historia alkoholika. Zwykle picie zaczęło się od jakiegoś niewinnego piwka „od święta”. Potem zaczęły się epizody wypicia czegoś małego „bez okazji”, stopniowo zwiększała się też moc i wolumen. Łamanie kolejnych barier następowało często niepostrzeżenie i miało trwały skutek. To znaczy: „jak przeholował po raz pierwszy – łatwiej przeholował i kolejny raz”. Zasadniczy kłopot wiązał się z brakiem zauważenia postępującego uzależnienia. „Ja i problem z alkoholem? No jeszcze czego!”.

Po co o tym piszę? Alkoholizm to typowy przykład, do którego znajdziemy wiele analogii. Również w zarządzaniu swoimi pieniędzmi. To nie jest tak, że mając poukładane finanse nagle wpadniemy w wyniszczającą spiralę zadłużenia (pomijam tu losowe przypadki wybitnie niefortunnych splotów zdarzeń). Zazwyczaj jest kilka progów, które przechodzimy zanim zaprzyjaźnimy się ze wszelkiego rodzaju pożyczkami gotówkowymi, a najczęstszym głosem w słuchawce telefonu jest windykator/komornik.

Sprzedażowe manipulacje, a Twój optymizm

Czy nie jest zdumiewające, że dzieciaki częstokroć potrafią jakoś uzbierać z kieszonkowego na wymarzoną zabawkę, a nastolatkowie na wakacyjny wyjazd, czy bilet na koncert ulubionego zespołu? To z ich perspektywy duży wydatek, więc po drodze ograniczają inne, te drobniejsze i mniej istotne. A może dziwić powinien fakt, że dla wielu dorosłych uzbieranie kwoty potrzebnej na jakąś większą rzecz, wykraczającą ponad „bieżące życie” jest problemem nie do przeskoczenia (i to wcale nie z powodu dramatycznie niskich dochodów)? Dlaczego brakuje nam konsekwencji? A może do tego ktoś nam przeszkadza?