Gdy się pali i wali – co wtedy robić?

business woman with expression of panic

Nie ma wyjścia – niezbędna dodatkowa gotówka.

Nie ma teraz czasu na rozliczanie, czemu nie było finansowego bufora bezpieczeństwa, albo czemu nie wystarczył. Nie ma też co roztrząsać „a może się trzeba było od tego ubezpieczyć?”. Przemyślenia na potem, a teraz trzeba działać. Jest pilna i na  prawdę ważna potrzeba, a kasy nie ma. Nie wystarczy przyoszczędzić na „kawie na mieście”. Potrzebna, w miarę pilnie, większa kwota. Powiedzmy parę tysięcy.  I chodź nie jestem zwolennikiem zadłużania się, to wyobrażam sobie sytuacje, w których nie ma innego wyjścia. Tylko jak to zrobić, żeby wyjść z tego cało?

Duże i ważne sprawy. Jak, bezpiecznie i skutecznie, odłożyć na nie kasę?

Money saving concept. Vector illustration in flat style design. Piggy bank, calculator and hand with coin. Finance symbols and icons.

Jeśli jesteś beneficjentem dotacji w ramach 500plus, to chyba nie ma lepszego momentu byś zaczął myśleć o odkładaniu pieniędzy na odleglejsze i bardzo ważne cele. A nawet jeśli 500plus nie jest dla Ciebie, to … i tak warto spojrzeć na sprawy ważne, acz wykraczające dalece poza horyzont zagospodarowania jednej wypłaty. Wszystko (teoretycznie) proste: określenie celu, zbudowanie strategii dojścia do tegoż celu i wreszcie realizacja. Dziś zajmiemy się głównie tym środkowym elementem, czyli samą strategią oszczędnościowa.  Kawa na ławę przedstawiam swój koncept.

9 finansowych argumentów „za” dla samochodu w rodzinie

pexels-photo-69020

Wiecie co? Trochę irytują mnie spotykane tu i ówdzie opinie, jakąż to rozrzutnością jest użytkowanie samochodu. Ile to tysięcy można zaoszczędzić z samego faktu „niemania” auta. Czasem wręcz ciekawi mnie, cóż takiego z tą fortuną robią Ci, co na bazie „niemania” auta tworzą manifest swojego oszczędnego stylu życia. No to ja, w kontrze do tego nurtu, napiszę ile można zyskać mając samochód. Nie o żadnych tam „wygodniej autem niż tramwajem”, czy „wsiadam pod domem zamiast zasuwać w deszczu na przystanek”. Interesuje mnie czysty pieniądz 😉

500 plus. Masz już strategię?

pexels-photo-61129

Jak najlepiej zagospodarować pieniądze z programu 500plus? Na wódkę, papierosy, ewentualnie na paliwo. Pewnie, że tak! Przy czym, dotyczy to perspektywy Ministerstwa Finansów, bo poprzez akcyzę i VAT wówczas większość pieniędzy natychmiast do krajowego budżetu wróci. No, ale zakładam, że Ty masz jednak inne cele. I raczej to nimi się kieruj 😉

Jeśli dotąd nie przykładałeś specjalnej wagi do świadomego zarządzania pieniędzmi, to teraz nie ma zmiłuj. Właśnie teraz masz niepowtarzalną okazję, by w Twojej rodzinie zaistniało coś takiego jak polityka finansowa. Zacznij właśnie od tej „pińcety”: określ główne cele, pomyśl (i przelicz!) jak je osiągnąć w ramach tego budżetu i dopilnuj by w sposób optymalny faktycznie je zrealizować. A więc, do dzieła: określ swoją strategię!

Jak wyjść bez szwanku z dotacji 500 plus?

Mother and daughter putting coins into piggy bank

Tak, tak! Całkiem poważnie: zanim pomyślimy, co dobrego może nam dać dodatkowy pieniądz, to zastanówmy się jak nie pogorszyć sobie przezeń swojej sytuacji. Mówi się, że najgorszą rzeczą jaką beneficjent programu wsparcia rodzin z dziećmi „500+” może zrobić, to bezrefleksyjne zwiększenie konsumpcji, od którego ani nie poprawi finansowe bezpieczeństwo, ani nawet, w gruncie rzeczy, standard bieżącego życia. Takie szybkie przyzwyczajenie się do dodatkowych pieniędzy, które natychmiast zyskają etykietę „nam należnych” i które ani o jotę nie przybliżą nas do realizacji celów ważnych, acz nieco odleglejszych (jak, przykładowo,  sfinansowanie późniejszej nauki dzieciom). Otóż ja uważam, że sprawę można spieprzyć jeszcze bardziej. I to mimo dobrych chęci.

Kto mi powie, jak naprawdę dobrze ogarnąć własne finanse?

Friends at home and communicate via the process of drinking tea on the couch

– Przede wszystkim zrobić plan! – natychmiast odpowiedział Albin.
– Guzik warte te wszystkie plany, bo nigdy nie przewidzisz co się wydarzy – ripostował Baltazar.
– Ja wszystkie wydatki zapisuje i wszystko wiem na co wydaję – wtrąciła ni z tego ni z owego Cecylia.
– I co, jesteś od tego bogatsza? – z lekką ironią podśmiechiwała się  Dagna.
– A może po prostu warto ustalić sobie fundamentalne zasady, które nie zmienią się ot tak, tylko dlatego, że coś poszło inaczej niż planowałeś? – Zagadnął z siedzący do tej pory cicho Ernest.
Wszyscy na moment zamilkli.
No – rzekła Cecylia wyciągając zeszycik – to jakie są te zasady?

Obligacje skarbowe – w sam raz dla ostrożnych i … leniwych długodystansowców

oblii

Różne może być podejście do lokowania oszczędności. Sądząc po tym, ile pieniędzy Polaków leży w bankach na zwykłych lokatach, kontach oszczędnościowych lub po prostu rachunkach bieżących, wielu z nas chce mieć ten temat załatwiony po prostu bezpiecznie i bezproblemowo. Wysokość zysków to rzecz drugorzędna, choć miło byłoby przynajmniej na interesie nie tracić (po uwzględnieniu inflacji, podatku Belki i ew. innych kosztów). I tu pojawia się pytanie, czy bank to na pewno najlepsza przechowalnia pieniędzy spełniająca powyższe kryteria? Albo przynajmniej, czy nie ma jakiejś alternatywy? Jest.

Ceny zaczną wkrótce rosnąć? I po co o tym wiedzieć? (2/2)

Hand drawing Price Value scale concept with black marker on transparent wipe board isolated on white.

Czas na sedno sprawy! W poprzednim wpisie było o samym zjawisku inflacji w ogóle. O jego istocie, przyczynach, konsekwencjach. Teraz przykładamy to na nasze „tu i teraz”. W Twoim portfelu!

Czy powinniśmy się szykować nadejście inflacji już od lata 2016? Według mnie wiele za tym przemawia (choć mam na myśli inflację umiarkowaną, dochodzącą stopniowo 3-4% rok do roku). Co to jednak znaczy „szykować się”? Czy mamy robić miejsce w spiżarce by zorganizować odpowiednie zapasy cukru, jak robiono to tuż przed wejściem Polski do UE? 😉

Ceny zaczną wkrótce rosnąć? I po co o tym wiedzieć? (1/2)

Stack of increasing blocks showing the word INFLATION isolated on white background

Czemu w ogóle tak się dzieje, że ceny nie są stałe, tylko ktoś złośliwie ciągle je podnosi (bo spadki cen dostrzegamy jakoś mniej wyraźnie)? Jakieś inflacje, deflacje – jedno wielkie oszukaństwo! No, to dziś o tym, ale po kolei 😉

Ekonomia nie jest nauką ścisłą. Możemy widzieć przesłanki wskazujące na to, że pojawi się określone zjawisko, ale jednocześnie zawsze będą istniały też argumenty za tym, że stanie się coś wręcz przeciwnego. To, który zbiór argumentów ostatecznie przeważy zawsze jest jakąś niewiadomą. Łatwo jest tylko analizować potem „wstecz” 🙂

Pomimo to uważam, że prognozy czasem bywają wartościowe. Oczywiście tylko wtedy, gdy jest spora szansa na jej trafność. Ale przede wszystkim, wtedy gdy wnioski z niej do czegoś się przydadzą (np. do podjęcia lepszej decyzji odnośnie lokowania oszczędności).

Ja podpisuje się pod taką prognozą: „Od lata 2016 szykujmy się na lekki wzrost cen. Koniec z deflacją.” A co z tego wynika dla Ciebie? Jakie decyzje warto w związku z tym podjąć?

Niezadowolony? To w sumie dobrze…

Low key portrait of man sitting in dark and contemplating

Jeśli spojrzymy na finansowy aspekt pytania „Jak Ci się powodzi?”, to wielu odpowie, że kiepsko. Być może wśród tych osób jesteś Ty. Jeśli nawet nie tak kiepsko, to pewnie mogłoby być (i powinno) znacznie lepiej. Lista winnych takiego stanu rzeczy jakich wskazałbyś w pierwszym odruchu może obejmować:  niemądre prawo, nieefektywny rząd, miernych urzędników, kryzys gospodarczy, „banksterów” i sknerowatego szefa. Irytująca jest bezsilność wobec instytucji/ludzi/zjawisk działających wysoko ponad naszymi głowami.

Podejdź do tego spokojnie. Nie musisz czuć zażenowania, że nie masz wpływu na ministra, premiera, politykę NBP, czy cenę ropy. Akurat w kwestii konkretnie Twojej sytuacji finansowej, ich wpływ jest bardzo pośredni.

« Starsze wpisy